sobota, 28 listopada 2015

Początek wszystkiego

Witam!
Tak jak obiecałam → mała niespodzianka
Raz na jakiś czas będzie pojawiać się jednorazówka. Oczywiście związana z siatkówką, ale raczej nie mające nic wspólnego z pisaną tutaj historią. 

~*~

   Stała, całkiem zdezorientowana... Dziesięcioletnia dziewczynka o brązowo-rudych włosach stała na sporej sali gimnastycznej. Pomimo że była wśród koleżanek a swoją nauczycielkę kojarzy z korytarzy, czuła się nieswojo i niepewnie. A jak może czuć się dziewczynka, która nie do końca akceptuje siebie? Tego, że jest najwyższa z klasy... Tego, że nosi okulary... Czy też tego, że ma kilka zbędnych kilogramów?
Zaczynają rozgrzewkę, któraś z dziewczyn lekko trąciła ją przebiegając obok. Dziewczynka rozejrzała się, jedna z dziewczynek biegnących jako pierwsze rzuciła:
-Chodź Misia, biegniemy... - i uśmiechnęła się, a niepewna brązowo-ruda dziewczynka ruszyła z miejsca. Zapomniała o poprzednich myślach... Wszystko było w porządku, była przy koleżance. Obok biegły trzy inne koleżanki... Piątka dziewczynek z jednej klasy, gdzie pozostałe były im obce...
   Koniec rozgrzewki. Rozdanie piłek do siatkówki. Dla niektórych pierwsze próby odbijania piłką, zdenerwowanie i zniechęcenie. Misia niepewnie stała naprzeciwko koleżanki i czekała aż zostanie podana jej piłka. Widziała ten pewny i płynny ruch znajomej... Spróbowała zrobić to samo, ale wyszło jej pokracznie. Poczuła upokorzenie, że tego nie potrafi. Lekko skuliła się i rozejrzała czy ktoś zwrócił na to uwagę. Jej koleżanka zachęciła ją do dalszych prób...
   Kilka pierwszych zajęć z wychowania fizycznego czwartoklasistek właśnie tak wyglądało... Zapoznanie się ze sportem jakim jest piłka siatkowa. W końcu moment rozłamu, podział na drużynę, która będzie przygotowywać się na zawody i drużynę, która po prostu będzie grać na boku.
-Ola ćwicz z Mileną – zabrzmiał głos nauczycielki, kiedy dziewczynki zaczęły odbijać piłki w parach. Miśka rozczarowana spojrzała na koleżankę, na sekundę, i uśmiechnęła się bez słowa... Koniec zajęć... Misia zrezygnowana wraca do szatni przebrać się, główkę ma pełną myśli. Czuje się przegrana, chciałaby dorównać dziewczynkom z drużyny, grać z nimi. Narastał w niej egoizm, który zniknął wraz z głosem jej najbliższych koleżanek. Dziewczynki były ożywione i niczym się nie przejmowały, wręcz cieszyły się bez powodu.

   Minęło pół roku od pierwszych zajęć wychowania fizycznego w czwartej klasie podstawówki. Misia obserwowała za każdym razem jak jej koleżanka wraca zadowolona z zawodów, z drużyną na najwyższym podium. Brązowo-ruda dziewczynka czuła się z tym jeszcze gorzej, ale nic nie powiedziała. Ważniejsze było dla niej szczęście koleżanki.
   Któregoś wiosennego dnia Misia została zapytana dlaczego tak się smuci na zajęciach z wychowania fizycznego, skoro to jest świetna zabawa. Dziewczynka nie rozumiała na początku koleżanki, więc ta jej wytłumaczyła.
   Dziewczynka cieszyła się, że mogła aktywnie spędzić czas. Piłka siatkowa stała się jej pasją, dawało to jej tyle radości jak nic innego. Bardzo dobrze czuła się w drużynie, była otoczona ludźmi. Potrafiła z nimi porozumieć się, co także było dla niej ważne. Wyjaśniła również ile własnego wysiłku włożyła by od razu tworzyć nową drużynę, od podstaw, na wysokim poziomie. Wspomniała również, że nie ma co się poddawać i warto próbować dalej...
   Tak właśnie, wspierana Misia, zaczęła swoją przygodę z siatkówką. Tak poznała czym jest ten sport, jak wiele cennych rzeczy za sobą niesie...

Siatkówka jest sportem drużynowym. Nie ma miejsca dla indywidualistów. Jest to walka z samym sobą, ze swoimi słabościami i zmęczeniem, z własną psychiką... Należy pamiętać, że stojąc na boisku nie jest się samym, są także inni... Gdy drużyna zacznie funkcjonować jak jeden organizm, potrafi wiele zdziałać.


~*~

   Wiem, że to bardzo krótko jest napisane, a pewnie dla większości bardzo beznadziejnie. Ale akurat to mnie nie obchodzi, bo w prosty sposób pokazuje początek... Z tego również miejsca chciałam wspomnieć o swojej pierwszej trenerce siatkówki i dwóch koleżanek z czasów podstawówki. Pani trener, kobieta o złotym sercu, wyrozumiała i cierpliwa, ale stanowcza. Nauczyła mnie podstaw, nie tylko jak grać w siatkówkę ale również jak powinna funkcjonować drużyna ze zdarzenia. Za co jestem jej bardzo wdzięczna. Podobnie jak dla dwójki koleżanek. Obie były moimi podporami, wspomniana wcześniej Ola bardzo ukierunkowała mnie na ten sport. Natomiast druga pogłębiła to wkraczając wraz ze mną w ten sport.

Do usłyszenia